To już trzecia odsłona moich nudnych wynaturzeń i druga będąca grubo po terminie. Ciężko jest wyłapać dość interesujących rzeczy z tygodnia, więc po prostu aktualizacje będą co dwa tygodnie, mam nadzieję, że w czwartek. Let’s roll.
- Przede wszystkim rozpoczął się dziewiąty festiwal filmowy Era Nowe Horyzonty. Rozpoczął się w czwartek seansem tegorocznego zwycięzcy z Cannes, „Białej Wstążki”. Od dwóch dni żyję w innym świecie i w innym mieście, to, jak Wrocław się zmienia podczas festiwalu jest niesamowite. Obszerną relację z ENH zamieszczę w dwóch częściach, jedną w połowie festiwalu, drugą już po zakończeniu. Widziałem już wiele naprawdę dobrych filmów i liczę na więcej, jednocześnie plując sobie w brodę, że nie kupiłem karnetu, tyle jest dobrego kina. Festiwal jest generalnie w pytę, miałem już parę przygód, ale to już w relacji.
- „Wrogowie Publiczni” to kawał niezłego, solidnego kina, ale w zasadzie tylko tyle. Dobrze to się ogląda, jest Johnny Depp strzelający z Thompsona, Marion Cotilliard (hot), parę fajnych scen, ale jakoś nie powaliło mnie na kolana. Mimo to, w ramach kinowej posuchy warto się wybrać. Ale jeśli jesteś z Wrocławia, idź do Mediateki i wydaj oszczędności na ENH, bo warto.
- Miałem też okazję obejrzeć „Frantic” Polańskiego, kolejny film powalający klimatem. Zakończenie trochę mnie zawiodło, ale wrażenia bardzo in plus. Świetny Harrison Ford.
- „Jennifer’s Body” to nowy film według scenariusza Diablo Cody, autorki świetnego „Juno”. Powiem tyle – opętana Megan Fox zabijająca kolegów ze szkoły. To musi się udać. Trailer - http://www.youtube.com/watch?v=v0dq3ToOBwM. Wow.
- Teraz krótko o komiksach. Z cyklu „booyah!” jest wiadomość, że ButterNutSquash, jeden z moich ulubionych webkomiksów wraca 9 września. Na fali podniecenia w końcu przeczytałem całe „Kukuburi”, inny komiks autora BNS, Ramona Pereza. I jest naprawdę w pytę. Fabuła rozwija się ciekawie, ale bajkowe postaci i rysunki są omójbożeniesamowite.
- W końcu dorwałem w Empiku „Furie”, kolejny po „Śmierci” i „Lucyferze” spin-off Sandmana, i kolejny według scenariusza Mike’a Carey’a. Przepiękne rysunki Johna Boltona ilustrują ciekawą historię Pań Łaskawych, Kronosa Zmieniającego i Lyty Hall. Jak znajdę cztery wolne dychy, to kupię, aby zachwycać się tym cudem w domowym zaciszu i szukać jak najwięcej nawiązań mitologicznych.
- Będąc przy temacie Carey’a – nowy, czwarty już „Lucyfer” w sierpniu.
- Ostatnio przeczytałem dwie niesamowite książki – „13” Świetlickiego i „Nigdziebądź” Gaimana. Trzynastka to kolejna historia o mistrzu, jego suce, alkoholu i morderstwie. Świetlicki ma niesamowity styl pisania, ale to chyba nie jest książka dla każdego. Mimo to, polecam z całego serca, ja jestem zachwycony i poluję na „12” – co, swoją drogą, nie jest łatwe, bo nawet Empik nie mógł mi załatwić, grr. Natomiast „Nigdziebądź” utwierdza mnie w przekonaniu, że Gaiman to jeden z najlepszych opowiadaczy historii, który dodatkowo ma nieprawdopodobny talent do tworzenia barwnych, niesamowitych postaci. Patrz Markiz de Carabas, patrz Croup i Vandemar, patrz Inslington, patrz… „Amerykańscy Bogowie” lepsi, ale teraz czekam na zakończenie festiwalu aby połknąć serialowego Neverwhere.
- Na finiszu dwie rzeczy z Internetu - http://technologie.gazeta.pl/technologie/1,82011,6845592,Zostan_Twitter___Maniakiem.html?as=2&ias=2&startsz=x dla tych, którzy nie rozumieją idei Twittera i pytają, na co mi to, oraz http://www.joemonster.org/filmy/17699/Crunchball_3000 - okrutny zjadacz czasu.
- I to by było na tyle w tym odcinku, ostatnim na jakiś czas – za tydzień już będzie pełna relacja z ENH, potem wyjeżdżam na dwa tygodnie. Może w wolnej chwili i przypływie fantazji coś wreszcie zrobię z blogiem, dodam siakieś linki i w ogóle pimpin’. Pozdro
