wtorek, 15 września 2009

Przecież jest czwartek... jak to k**** wtorek? (cz. 5)

Bonjorno. Dzisiejszy (jak zwykle spóźniony) odcinek sponsoruje moje lenistwo i brak Internetu. Zresztą, w czwartek nie było za bardzo co opisywać, a czwartego dnia tego tygodnia będę nieobecny. Tak więc, kolejna porcja czwartkowychwtorkowych wypocin.

  • Tak, widziałem już „Inglourious Basterds”. Tak, są świetni. Nie, nie napiszę nic więcej, bo pichcę recenzję. Tak, trzeba się wybrać.
  • Z klasyki – w końcu widziałem „Dług”. Każdy zna fabułę, ja też znałem. Ale to, jak świetnie jest to zagrane, jak świetnie nakręcone kamerą z ręki, i jakie to jest mocne, to czapki z głów. Niewiele więcej da się napisać, lektura obowiązkowa.
  • Z offu – „Zaufanie” Hala Hartleya. Po roku wreszcie zabrałem się za boxa tego reżysera i już pierwszy film naprawdę świetny. Historia młodej gniewnej, która zostaje wyrzucona z domu i wyalienowanego, wściekłego na świat intelektualisty. Klimatyczny, z pazurem, dobrze zagrany, ze świetnymi dialogami… Naprawdę niezłe kino.
  • Z trailerów – „2012”. Film pewnie będzie kupą niemiłosierną, ale Chryste! te efekty! http://www.youtube.com/watch?v=Hz86TsGx3fc
  • Z komiksów papierowych – „Zabawa w Ciebie” to nie jest najlepszy Sandman. Ale ciągle znakomity komiks, który wprowadza nowe postaci na arenę. Qrczę, już nie mogę się doczekać MFK i polowania na Sandmany.
  • „Wyszywanka” Marjane Satrapi jest zacna, ma przyjemny klimacik, ale na kolana mnie nie powaliła. Może dlatego, że mam chromosom Y.
  • „Pan Blaki” Mateusza Skutnika i Karola Konwerskiego to przyjemne, filozoficzne mini-przypowieści kręcące się wokół sytuacji z codziennego życia uszatego Blakiego. Ciekawa rzecz, ale tylko ciekawa.
  • Długo oczekiwany powrót ButterNutSquasha wreszcie nadszedł, i już pierwszy komiks powala. Jest rap. W oczekiwaniu na nowe odcinki przeczytałem jeszcze raz cały, i śmieszy jak dawniej.
  • A na koniec, potencjalny hit YouTube’a – młody raper Luksemburg/Polska! Dzięki dla Korzona.

Siewka.

czwartek, 3 września 2009

Czwartkowy powrót (IV)

Po długiej przerwie wracam z nową porcją czwartkowych nudziarstw. Bez zbędnych wstępów – let’s roll.

  • Zacznę od filmów. Wreszcie obejrzałem „Gomorrę”, głośny swego czasu obraz o włoskiej mafii. Niezłe kino, choć nie rozumiem zachwytów nad nim. W bardzo ciekawy sposób pokazuje wszechobecność Camorry, na bazie historii o ludziach, którzy w różny sposób są z nią związani – a to będący pod protekcją mafioza krawiec, a to młody chłopak chcący wstąpić do gangu, a to para (delikatnie mówiąc) durnych nastolatków, zgrywających wielkich kilerów, a to bankier mafii, a to biznesman czerpiący zyski z nielegalnego wyrzucania odpadów. Mocny jest też kontrast między biedą zwykłych ludzi, a przepychem tych najbogatszych. Jednak film jest momentami zbyt chaotyczny, za bardzo chce pokazać wszystko. Jednak i tak jest godny polecenia, ze względu na tematykę i wykonanie.
  • Z zupełnie innej beczki – „Kac Vegas”. Na pewno słyszeliście od jakichś znajomych, że jest zajebisty. I taka jest prawda. Nie wymagajcie od tego filmu za wiele, podejdźcie do niego na luzie, a ok. 100 minut świetnej zabawy was nie minie. Słowo, dawno się tak świetnie nie bawiłem w kinie. Scenarzyści wycisnęli z pomysłu na historię o szalonym wieczorze w Vegas i jego porannych skutkach naprawdę wiele, a parę motywów do dziś wywołuje uśmiech na mojej twarzy. Wszystko polane sosem złożonym z niezłego rzemiosła reżyserskiego i dobrej gry aktorskiej. Jest rap, dzieciaki!
  • Z innych – zdarzyło mi się drugi raz obejrzeć „Sukkiyaki Western Django” i dalej uwielbiam ten film. Zobaczcie, co to, i jak chcecie, spróbujcie. Japoński western z Quentinem Tarantino, mnóstwem akcji i odniesieniami do Kurosawy? Ja jestem na tak.
  • Będąc przy Quentinie, już niedługo, już zaraz do kin wchodzi „Inglorious Basterds”. Nic nie mówię, co by nie zapeszyć, ale dwójka moich przyjaciół była we Francji i wykorzystała możliwość zobaczenia. Podobno jest miodnie.
  • Z nadchodzących filmów warte polecenia są „Galerianki”, które miałem okazję zobaczyć na ENH. Tylko, na Boga w niebiesiech, omijajcie szerokim łukiem trailer, bo sobie wypaczycie spojrzenie na ten naprawdę dobry film. Dystrybutor zasługuje na przysłowiowego kopa w rzyć.
  • Wielkimi krokami nadchodzi też 3 sezon „Californication”, trailer już jest dostępny. Nie powala na kolana, ale i nie zawodzi.
  • O książkach dużo dzisiaj nie będzie, bo recenzja „12” Świetlickiego i reszty cyklu pojawi się na blogu na pewno, a poza tym przeczytałem całą jedną książkę, „Rzeźnię Numer 5” Vonneguta, a tu chyba nie ma co recenzować. Zdarza się.
  • Za to jest trochę do mówienia o komiksach. Najpierw big news ostatnich dni – Marvel został przejęty przez Disneya. Bardzo dobry artykuł o tym pojawił się na Motywie Drogi (www.motywdrogi.pl) , a mnie to szczerze mówiąc rybka, bo i tak nie czytam aktualnie komiksów Marvela (skupiam się na Vertigo od DC). Ale wspomnieć wypada.
  • „Dom Lalki” podoba mi się nawet bardziej niż „Pora Mgieł”. Jejku, jaki ten Sandman jest genialny! Zaczynam zbierać fundusze na zakup wszystkich tomów…
  • …co może nastąpi na początku października, podczas Międzynarodowego Festiwalu Komiksów i Gier w Łodzi (2-4.10). Zawsze chciałem się wybrać na coś takiego, a dodatkowo mnie nakręciła informacja, że pojawi się tam Ramon Perez, jeden z moich ulubionych webkomiksiarzy, jeśli nie ulubiony, autor „Kukuburi” i „ButterNutSquash”, wspominanych już na blogu. Booyah!
  • Wraca „A Quartz Bead”, webkomiks Konrada „Koko” Okońskiego. To bardzo dobra wiadomość, bo w mojej opinii Koko robi świetne komiksy, a Kwarcowy Paciorek zatrzymał się w połowie drogi. Zobaczymy, co się stanie z Rainą.
  • I na koniec muzyka, o której prawie nic, bo dalej nie mogę słuchać prawie nic innego niż Radiohead (ale powoli mi przechodzi). Dodam, że po wsłuchaniu się w „Amnesiaca” zmieniam zdanie o tej płycie – jest jedną z lepszych, nie gorszych.
  • A nie, jednak jest coś muzycznego na koniec – Gogol Bordello, „gypsy punk”. Fajna rzecz, a że będzie koncert na jesieni, tym bardziej warto się przyjrzeć.

Nerka.